A teraz- będę szczęśliwa.

Coraz więcej osób czuje, że nie chce już tkwić zawodowo w czymś, czego nie czuje.

Pojawia się wtedy lęk i niepokój- co mam teraz zrobić, czym mogę się zająć, jak z tego wyżyję…? Te pytania nigdy nie doprowadzą Cię do satysfakcjonującej umysł odpowiedzi- uświadom sobie to i staw to bycia coraz bliżej siebie, swoim preferencjom, podążaniu za wewnętrznym głosem serca, które wie gdzie chce Cię zaprowadzić.

Wszystko to może brzmi górnolotnie- powie umysł…dla niego bowiem to, czego nie da się dokładnie zaplanować i przewidzieć- nie ma sensu, jest zbyt ryzykowane.

A ja Ci powiem, że jeśli podejdziesz do tego z sercem i rozsądkiem- nie możesz się rozczarować! Będziesz spełniona i zadowolona- takie jest Twoje przeznaczenie, gdy słuchasz siebie, gdy żyjesz w swojej prawdzie!

Pamiętam jak lata temu, siedząc za biurkiem bardzo nielubianych stanowisk bankowca- marzyłam, by robić coś innego…na początku nie miałam jednak nawet pojęcia co takiego mogłoby to być, bałam się, że jestem skazana na życie w zawodowym niespełnieniu.

Proces zmiany profesji był w moim przypadku kilku letni- jednak dziś mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że WARTO, bo nic nie zwróci Ci czasu, który spędzasz tam, gdzie wcale być Cię nie powinno (bo tego nie lubisz).

Jeśli mogę Ci coś zasugerować- zacznij od intencji otwarcia się na tą wyzwalającą zmianę. Poczuj, że jest to coś, co ZAPRASZASZ DO SWOJEGO ŻYCIA, czemu mówisz stanowcze ‘TAK’ i ufasz, że z taką postawą życie pokaże Ci najwłaściwszą dla Ciebie drogę.

Wraz z intencją poczuj wdzięczność za to, gdzie się obecnie znajdujesz. Zobacz jak wiele dała Ci obecna aranżacja życia, doceń płynącą z niej obfitość- jednocześnie wiedząc, że czas ruszyć w przód i zacząć kolejny, cudowny rozdział Twego życia.

Co dalej? Warto skorzystać ze wsparcia kogoś, kto Cię  przez ten proces poprowadzi , przy kim będziesz mogła odkrywać wszystko to, co lubisz… a następnie wkroczyć w życie, w którym Twoje zainteresowania stopniowo i konsekwentnie stają się Twym źródłem utrzymania.

Bardzo pomocne jest tutaj zdeklarowanie się do mówienia ‘tak’ wszystkiemu, do czego Cię ciągnie i pamiętaj, że- najczęściej czynności te mogą wydawać się mało istotne na drodze odkrywania swojej nowej, ukochanej profesji.

Dla mnie zaczęło się od zajęć jogi, potem przyszły różnego rodzaju zajęcia rozwojowe i warsztaty…z czasem, na ekranach moich bankowych komputerów- pojawiały się kolejne zagadnienia metafizycznych studiów, które kierowana pasją podjęłam w UK. Przyszedł czas na założenie bloga, spotkania ze świadomymi ludźmi, budowanie zaufania do siebie i życia. Był czas na zrywy rzucania pracy, pokorne zlęknione powroty, łzy, nadzieję, zwątpienia…to wszystko było… aż w końcu- przyszedł dzień kiedy….- po 15 latach pogoni za pieniądzem i robieniem rzeczy wbrew sobie- w pełni w sobie poczułam, że Jestem gotowa, by wejść w obfitość życia, które czeka na mnie, gdy żyję w harmonii z moją duszą.

Niebawem miną 2 lata odkąd duchimateria stała się moim źródłem utrzymania. Towarzyszyło mi wiele emocji- od ekscytacji, radości po wstyd i zniechęcenie.

Było tego wiele…wciąż, sporadycznie odwiedzają mnie już te tak doskonale znane mi fale. Dziś jednak witam je z otwartością. Mają prawo być jak wszystko inne w tym świecie. Dziś każdy dzień jest dla mnie i wielu innych dowodem, że można wszystko, gdy się do tego stawimy…że można wszystko, gdy podążamy za uścielanymi krok po kroku pragnieniami naszego serca.

Dziś już nie budzę się jak przez dekadę o 4.30 rano, by złapać poranne metro do pracy, nie spieszę się, nie biegnę, nie przełykam nerwowo kęsów szybkiego śniadania, nie muszę się stresować.

Dziś- pozwalam ciału, by prowadziło mnie swoim najodpowiedniejszym rytmem, sama reguluję godziny pracy, mam mnóstwo przestrzeni i wolności, dziś naprawdę kocham moje życie.

Spoglądam wstecz i jestem taka wdzięczna- za doświadczenie kontrastu, bycie w tym, co silnie przypomniało mi czego nie chcę, za czym tęsknię, do czego zmierzam…

Życzę tego każdej osobie, życzę tego Tobie  i absolutnie wiem i Ci obiecuję, że…- KIEDY STAWISZ SIĘ  DO ŻYCIA W ZGODZIE ZE SOBĄ- nie na wariata, ale z głową i stopniowo- ZBUDUJESZ SOBIE ŻYCIE, W KTÓRYM BĘDZIESZ NAPRAWDĘ SPEŁNIONA I SZCZĘŚLIWA.

Dziś- w sobie i wszędzie wokół siebie- szepczę, mówię, krzyczę, akcentuję : ‚   A teraz- będę szczęśliwa.’ 

 

 

PO więcej inspiracji na temat ważnych, zawodowych zmian- zaglądnij na nagrania: https://www.youtube.com/watch?v=7a9zRdkVbj0 oraz https://www.youtube.com/watch?v=4TeKMukvz4Q&t=753s

By | 2017-11-28T13:43:44+00:00 Listopad 28th, 2017|Świadomość|3 komentarze

3 komentarze

  1. Sylcia 28 listopada 2017 at 18:23 - Reply

    A ja nie wierzę. 😉 Czytam z podziwem, a potem czytam z rozczarowaniem, że jednak trzeba nieść ten krzyż i nie raz samemu wylewać łzy. Obecnie jestem przemeczona lataniem za dwulatką, która ma milion pomysłów na minutę. Mogłabym wykorzystać choć część czasu na realizację pasji, ale nie daje rady. Więc przyjdzie mi wrócić do obozu pracy :/

    • Sylwia Kocoń 29 listopada 2017 at 12:37 - Reply

      Kochanie, zawsze, ale to zawsze jest sposób na to, by być bliżej siebie i dawać sobie to, za czym coś w Tobie tęskni. Daj sobie szansę 🙂

  2. Sylcia 29 listopada 2017 at 14:21 - Reply

    Dziękuję. Postaram się. Najważniejsze by nie dać się wymówkom. Pozdrawiam

Dodaj komentarz