Blask codzienności.

 

Codzienna proza życia to najpiękniejszy dar istnienia…

Latami szukamy szczęścia w duchowych projekcjach odlepienia…by odnaleźć je właśnie tutaj, w pełni człowieczego doświadczenia…bez wykluczania niczego.

Kilka dni temu spędzając czas z moim partnerem zaczął mówić…wiesz, kocham te wszystkie zwyczajne chwile…te, kiedy rozmarzona przypalasz świecami nowy telewizor, gdy nasz kot z ufajdaną pupą szoruje nią posadzki parkietu i ten pokój Julci- zagracony po brzegi, to jak beztrosko siadasz na kamieniu z ukwiałami i w podskokach wybiegasz z wody, bo porządnie Cię poparzyły…te zwyczajne słodko- gorzkie chwile…bolesne, zabawne, ekscytujące…samo życie…

Te słowa to jak miód na usta…tak wielka jest moja wdzięczność, że tu wróciłam, że nie odleciałam w uduchowione koncepty, nie uciekłam od życia…

Pełnia życia to całokształt życia. To, co kochasz i czego nie lubisz…to za czym tęsknisz i od czego odchodzisz…

By to prawdziwie zrozumieć warto się najpierw pogubić w zawiłościach różnorakich poszukiwań, bo…pewnego dnia po prostu usiądziesz, prawdziwie ujrzysz że…Twe szczęście kryje się tylko teraz…w tej różnobarwnej, najzwyczajniejszej chwili…