Dorosłe dzieci opanowały ją do perfekcji. Mężczyźni i kobiety, które w dzieciństwie nauczyły się, że nieporozumienie, kolizja z czyjąś postawą czy opinią- prowadzi do bolesnych konsekwencji.

W imię tego lęku- nauczyliśmy się dopasowywać, być dla innych tak, by nie wzbudzać w nich sprzeczności, nie inicjować żadnej niekomfortowej polemiki.

Dorosła kobieta, która nauczyła się tak właśnie żyć- może mieć najwyborniej poukładane życie, ale w środku, w sobie- będzie czuć niepojętą pustkę, tęsknotę, rozdarcie. I będzie zapewne szukać, prędzej czy później- zrozumienia- dlaczego jest wciąż głęboko nieszczęśliwa, podczas gdy jej życie tak zgrabnie się układa. Zgodne małżeństwo, dobra praca, dobre stosunki z otaczającym światem.

A jaki stosunek z samą sobą? Zawsze- to najcenniejsze pytanie- ulatuje gdzieś, nie chcemy tu zaglądać, nie chcemy go sobie zadawać. Intuicyjnie wyczuwamy, że ta prawda może być zbyt intensywna, zbyt bolesna. Wolimy więc wciąż grać. Udając, że nie rozumiemy. A w swoim sercu wiemy… każda z nas wie… kiedy to przyznamy?

Wiemy, że bezkonfliktowo zbudowany przez nas świat nie oznacza, że jest on osadzony w naszej prawdzie

Wiemy, że brak konfliktu z otoczeniem- najczęściej odbywa się kosztem- zakamuflowanego konfliktu z samą sobą, bo musimy popaść w zapomnienie- siebie- by być taką zgodną dla innych

I tak głęboko, daleko- w ten wyuczony mechanizm sztuki unikania konfliktu- popadamy, że po latach- już nawet nie pamiętamy, że to życie nie jest nasze, że to nie jest nasza tożsamość, że odeszłyśmy od siebie, swoich wartości, swojej prawdy. To dlatego łkamy za sobą po nocach. To dlatego, by nie czuć tego bólu- wciąż starannie i konsekwentnie- nakładamy na siebie kolejne płaszcze zapomnienia- patrzymy na zewnątrz, żyjemy nadzieją odnalezienia szczęścia, próbujemy wygenerować choć iskrę radości z tego, że to takie dobre, serdeczne, by być zgodną ze światem.

To, że się z kimś nie sprzeczamy- nie musi koniecznie oznaczać, że czujemy się widziani, słyszani, że wyrażamy w pełni siebie i pozwalamy sobie na bliskość- ze sobą i z tym drugim człowiekiem.

Innymi słowy- w domu, w którym pokazano nam, że niezgoda jest zagrożeniem (lęk przed odrzuceniem, brakiem akceptacji, karą, wstydem, poczuciem winy, nie byciem kochaną)- nauczono nas- oczywiście nieświadomie- jak żonglować swoimi emocjami i zachowaniem, by być lubianą, by nie wchodzić nikomu w drogę. Nauczono nas jak się dopasowywać, zachowywać dyplomatycznie, taktowanie, przymilać.

W dorosłym życiu możemy się tym nawet szczycić- uważając to za swój atut. Mówimy wtedy: znasz mnie, jestem bezkonfliktowa, jakoś się zawsze dogadamy, mam zawsze dobro innych na uwadze.

Możemy myśleć, że nasze relacje są takie harmonijne, nasze związki są perfekcyjne, ale- prędzej czy później- rozpoznamy ogromną różnicę między dopasowywaniem (zadowalaniem), a naturalnym pasowaniem (swojej prawdy wyrażaniem).

Wtedy też przychodzi ten czas, gdy zaczynamy dojrzewać, wracać do siebie i odkrywać, że nasze indywidualne zdanie, odczuwanie, preferencje- nie są czymś niepożądanym, złym, niebezpiecznym, ale są tym, co sprawia, że MY TO MY, co jest przejawem naszej unikatowości.

Jak to więc możliwe, że gdzieś tam głęboko w swojej psychice uwierzyliśmy, że gdy dzielimy się swoją prawdą i gustami, kiedy je śmiało wyrażamy- naruszamy granice, wpływamy negatywnie na nastrój i doświadczenie drugiej osoby?

Spotkania i funkcjonowanie, które bazują na sztuce unikania konfliktu- nie są osadzone dla nikogo z partnerów w prawdzie i takie relacje nie mogą być cieszące, karmiące, dawać satysfakcji.

Prawdziwa relacja wypływa zawsze najpierw z miejsca prawdziwej relacji z samym sobą oraz- uszanowania- poprzez otwarte wyrażanie- tej prawdy.

Tylko wtedy związek może być spełniony, tylko wtedy my możemy czuć się w tym życiu pełni, kompletni.

Gdy to zrozumiemy, zaczynamy coraz bardziej widzieć, rozumieć i doświadczać, że*:

  1. Mam prawo powiedzieć ‘tak’ lub ‘nie’ do każdego, bez poczucia winy
  2. Mam prawo popełniać błędy, poprawiać się, zmieniać zdanie, rozmyślać się
  3. Mam prawo negocjować kierując się swoimi preferencjami, pragnieniami i potrzebami
  4. Mam prawo wyrażać i honorować swojej uczucia
  5. Mam prawo sygnalizować swoje zdanie- nawet jeśli różni się od opinii pozostałych
  6. Mam prawo być traktowana z szacunkiem, uznaniem i troską
  7. Mam prawo decydować, kto jest częścią mojego życia
  8. Mam prawo zaznaczać swoje granice, limity i łamać umowy
  9. Mam prawo być dla siebie priorytetem- bez poczucia winy, czy uważania że to egoistyczne
  10. Mam prawo mówić głośno swoją prawdę, być widzianą i żyć wolno!

Mam prawo do tego wszystkiego i gdy to w swojej dojrzałości wiem i tym żyję- czuję się, Jestem – kobietą kompletną!

I tak się dzieje

* treść punktów zapożyczona z książki ‘Boundary Boss’ autorstwa Terri Cole

———————————–

By nauczyć się rozpoznawać oraz wychodzić poza destrukcyjne mechanizmy dysfunkcyjnego domu (DDD, DDA)- zaglądnij TUTAJ

18.05 zaczynamy tegoroczną edycję Kursu Przyciągania Pieniędzy. Możesz zapoznać się z oferowanymi kursami oraz nagraniami warsztatów TUTAJ.