Wiesz na czym polega jeden z największych paradoksów, które w sobie przenosimy?

Jest nim wierzenie, że im gorzej nam jest, tym więcej otrzymujemy.

Nie chodzi oczywiście o logiczną warstwę podejścia do życia, lecz o nieustannie aktywne płótno naszej podświadomości.

Porośnięte gęstymi cierniami,  skrywa w sobie świat, o którym przez długi czas nie mamy pojęcia.

Zdaje nam się, że wiemy czego chcemy, a nawet- że o to konsekwentnie zabiegamy. Frustruje nas, że życie nie daje nam tego, czego pragniemy. Dziwimy się dlaczego, nie rozumiemy.

Wyjaśnienie kryje się zawsze z zaciernionym tajemniczym ogrodzie. To właśnie tam siedzisz Ty, malutka skulona. Spoglądasz w górę, wyciągasz swe rączki- pragniesz jedynie dotyku, tej bliskości, tego czułego przytulenia, pragniesz być ważna, zauważona. Ale często- pozostajesz sama, nikt nie patrzy, nikt się nie pojawia.

Pewnego dnia biegając za jedną z odwiedzających ogród srok, oddając się swej dziecięcej spontaniczności nagle poczułaś ból swych ocierających się o twarde podłoże kolanek. Wszystko stało się tak szybko, był zachwyt i chichot i ta gonitwa i Twoja przyjaciółka sroka i… gdyby nie ten szok, nie ten ból- pewnie nawet nie zauważyłabyś, że coś się stało. Kolejne sceny w ekspresowym tempie przewijały się jedna za drugą na ekranie wszystko rejestrującej pamięci. Piekąca noga, głośny płacz i nagła błogość, bliskość, czułość. Była przy Tobie szybciej niż kiedykolwiek, była dla Ciebie taka dobra, taka cała, było Ci znów dobrze, nie byłaś już sama.

Kolejne lata, kolejne poobcierane kolana,  cierpienie, katar, przeziębienie, płacz, rozżalenie- nauczyłaś się, że zawsze wtedy jest przy Tobie Ona, a Ty byłaś Jej ciągle spragniona… jak myślisz więc czego się nauczyłaś, co zawsze działało, by Ona  po prostu była…?

Dojrzała, wkraczająca na arenę życia kobieta, przenosi w sobie tą pamięć. Podświadomie wierzy, że bycie poszkodowaną, biedną, stratną, nieszczęśliwą- bardzo, ale to bardzo się opłaca! Malutka dziewczynka w niej wierzy, że cierpienie daje korzyści jaką jest akceptacja, miłość czy inna forma przyjaznej bądź ulgowej taryfy. Dopóki tego w sobie nie rozpozna i świadomie nie powie ‘nie’ tej niezwykle atrakcyjnej, nawykowo przyjmowanej ofercie- bardzo trudno będzie jej otworzyć się na obfitość i być po prostu szczęśliwą.

A szczęście to ten przedostający się przez zaciernione krzewy ogrodu promyk słońca. Migocąc w szczelinach zarośli, łamie się i rozszczepia na paletę nieskończoności barw i cieni. Ich pasma tańczą pod Twymi dziecięcymi stópkami, a Ty znów chichoczesz w swym naturalnym zachwycie życiem.

Teraz też możesz tak tańczyć i swą lekkością zapraszać do życia więcej i więcej tego, co daje Ci zadowolenie. Niech całą Twą twarz zaczną rozświetlać cieplutkie promienie, lecz by mogły na stałe zawitać w Twej rzeczywistości- weź do dłoni narzędzia, daj sobie czas, by powycinać przysłaniające jasność ciernie.

Jesteś już dorosła, świadomie bądź nie- cały czas, za sprawą swego Magnetycznego Umysłu, przyciągasz do życia to, w co skrycie i głęboko wierzysz.

Jesteś już dorosła, dawniej nie potrafiłaś, ale teraz- jeśli tylko prawdziwie chcesz- już możesz.

Zanurzając się w więc w cichym podszepcie swego serca pozwól, by to oto prowadziło Cię tam, gdzie wciąż wiele gęstych cierni.

A potem- nie jako dotąd ‘poddana’, lecz jako wyłaniająca się kobieta kompletna- świadomie wybieraj co takiego pragniesz urzeczywistniać pięknem i mocą swojego dojrzałego już i rozświetlonego umysłu. Do dzieła królowo! Wyruszaj do swego tajemniczego ogrodu!