Osoba, która w dzieciństwie dorastała w domu niedojrzałości emocjonalnej- mogła patrzeć na wzorzec rodziny, w której pieniądz był trudnym, wzbudzającym wiele emocji i nieprzyjemnych zachowań tematem.

Być może był to dom, w którym o finansach nie rozmawiało się przy dzieciach, gdzie był tematem tabu. Być może patrzyliśmy na naszego rodzica, który z lęku i brakiem wiary w nieograniczony potencjał życia (i swoją wartość)- nie pozwalał sobie na robienie tego, co go przyciągało. I przez całe życie się tym frustrował, umniejszał, żył z miesiąca na miesiąc zapominając o tym, że życie jest bogatą ucztą, na której każdy ma dostęp do wszystkiego.

Może wokół pieniądza było dużo smutku, podenerwowania i lęku- za każdym razem, gdy pojawiał się jego temat- można było wyczuć stres, złość i dyskomfort.

W środowisku, w którym pokazywano nam, że pieniądz równa się wysiłek, konflikt i podenerwowanie. Tam, gdzie nikt nie był finansowo świadomy, wyedukowany- choć scenariuszy jest wiele- najprawdopodobniej było poczucie braku, nieumiejętność bycia z tworzonymi wokół pieniądza emocjami, stres by wystarczyło, lęk przed realizacją pragnień, tęsknota na lekkością, spokojem, przepływem i finansowo- zawodowym spełnieniem.

To wszystko przekłada się na to jak my, w dorosłym życiu- sami potrafimy być z tematem pieniądza.

 A to- bezpośrednio- odzwierciedla stopień, w jakim umiemy przyjąć do naszego życia szeroko rozumianą obfitość, w tym pieniądz.

Po 10 latach pracy wspierania uczestników moich programów w otwieraniu się na obfitość oraz- po moich własnych doświadczeniach tego obszaru- mogę z dużym przekonaniem powiedzieć, że BRAK NIE JEST NIEOBECNOŚCIĄ CZEGOŚ W NASZYM ŻYCIU, ale raczej- BRAKIEM UMIEJĘTNOŚCI PRZYJĘCIA TEGO CZEGOŚ DO NASZEGO ŻYCIA.

Jest to stwierdzenie, które zawiera w sobie zarówno konkret jak i sięga do źródła naszego jestestwa, do przestrzeni naszego serca.

Otwieranie się na obfitość nie jest wybujałą fantazją, lala landem, mydlaną bańką. Jest to realnie zachodzący, obserwowalny proces, w ramach którego- jedynie przy połączeniu serca i logiki, ducha i materii- mamy możliwość naprawdę, na stałe- doświadczać szeroko rozumianej obfitości i nią cieszyć.

Jest to duży temat, wielowątkowy, wielopoziomowy. By go zgłębiać potrzeba często ukierunkowania, mapy kolejnych kroków i zakamarków, do których musimy zajrzeć. I taka przestrzeń pracy jest przeze mnie oferowana w ramach Kursu Przyciągania Pieniędzy.

Tutaj, natomiast- chciałabym nawiązać do kawalątka tego zagadnienia, czegoś co dla dorosłych dzieci, osób wychowywanych w domach niedojrzałych, dysfunkcyjnych- jest niezwykle ważne, by to rozpoznać i dopasować kolejny puzelek układanki zagmatwanej ludzkiej psychiki.

W dzieciństwie, w którym pieniądz był trudnym, stresującym tematem- wypracowaliśmy liczne mechanizmy, które nakłaniają nas do danego (zamykającego na obfitość, ogrom potencjału) sposobu bycia. Mechanizmy te uaktywniają się w nas natychmiastowo, za każdym razem, gdy pojawia się emocjonalny dyskomfort- i dzieje się to po to, by jak najszybciej poczuć ulgę i tworzyć dla siebie jak najwyższy poziom bezpieczeństwa (iluzorycznego, fakt, ale jednak dającego pewne wytchnienie).

Do mechanizmów tych, w obszarze finansowym, należą- między innymi-  dwie przeciwstawne sobie, skrajne postawy (i oczywiście wszystko, co zawiera się pomiędzy nimi).

Mogliśmy, bowiem, w imię bezpieczeństwa, ulgi- wypracować w sobie nawyk odkładania szczęścia na potem lub- przeciwnie- napychania się nim w niezdrowej, niepohamowanej zachłanności.

Obrazując te schematy zachowań- mamy tu do czynienia z osobami, które albo zajmują się obsesyjnym zbieractwem (czyli nie korzystam teraz, nie pozwalam sobie na to, czego pragnę teraz, by mieć na kiedyś- świadomość tego, że mam ‘na wszelki wypadek’- jest kojąca) albo przeciwnie- jak opętane zużywają wszystko czym prędzej, bo przecież ktoś może zabrać, może już kiedyś tego nie być, trzeba najeść się tym szczęściem na zapas.

W finansach przekłada się to na postawę ciągłego zbierania, odkładania, akumulowania- bez przyzwolenia, by skorzystać ze swoich zasobów teraz.  Oraz na postawę wydawania wszystkiego co mam od razu, bez pomyślunku o tym, że mogę potrzebować w przyszłości- jest to typowy syndrom roztrwaniania.  

W pierwszym przypadku- wypracowaliśmy w sobie schemat, który kojarzy wyższy stopień satysfakcji z tego, że jesteśmy zabezpieczeni na przyszłość, czeka na coś dobrego niż wykorzystania danych zasobów w obecnej chwili.

W drugim przypadku jest dokładnie odwrotnie. Wolimy poprawić swoje samopoczucie teraz niż czekać na ten moment.

Oba schematy zachowań są (ponieważ są skrajne, nieuświadomione, sterowane lękiem) bardzo bolesne, dotkliwe i przekładają się na zaniżenie jakości życia, braku zadowolenia i spełnienia finansowego. Mają one również ogromny wpływ na nasze samopoczucie, sferę zawodową oraz (bo przecież pieniądz jest obecny w naszym codziennym życiu) na nasze partnerskie relacje. Wiążą się też z poczuciem sensu, bliskością ze sobą, poczuciem własnej wartości, życiowym spełnieniem w każdym obszarze życia.

Pieniądz to ogromny temat, to potężne narzędzie samorozwojowe i gdy zaczynamy to widzieć i świadomie z niego korzystać- widzimy jak dzięki otwieraniu się na obfitość- otwieramy się na siebie, spełnienie w relacjach, wielopoziomowe poczucie spełnienia i rozpoznania swojej wartości.

Warto więc zatrzymać się, zaobserwować- czy być może- jest w nas nawyk mechanicznego odkładania na potem lub zachłystywania się (roztrwaniania) teraz.

Obie te postawy- gdy są traktowane świadomie- są naszym dużym zasobem, bo przecież warto mieć oszczędności, wiedzieć jak je systematycznie generować – jak również- warto potrafić czerpać radość, korzystać ze swoich środków tu i teraz.

Problem, cierpienie- tkwi w przesadności, która wynika z braku świadomości.

Dlatego też- rozpoznawaj momenty, w których nawyk zmusza cię, by:

  • zrezygnować z zakupu czegoś, czego naprawdę chcesz- w imię odkładania na potem
  • zbierać dla samego faktu zbierania, bez sensu, celu, z lęku- bo tak czujemy się bezpieczniej
  • odmawiać sobie czegoś, co jest dla ciebie ważne (bo przecież nie mogę być taka rozpuszczona, nie powinnam, szkoda mi na to wydać, to za drogie, nie mogę na siebie tyle wydać, może mi potem zabraknąć itd.
  • akumulować ponad siły- czyli teraz żyję bardzo skromnie i nie jest mi z tym dobrze, ale myślę sobie, że za to kiedyś będzie mi cudownie
  • wieść życie w szponach syndromu męczennictwa (odmawiania sobie tego, na co mam ochotę) i często też- robić przy tym z siebie ofiarę
  • kupować wszystko, co wpadnie ci w oko, by dzięki temu poczuć się lepiej, coś pokazać otoczeniu, udowadniać siebie
  • bezmyślnie użytkować/trwonić każdy zarobiony grosz, a potem żałować czy martwić, że nam nie wystarczy
  • nie umieć oprzeć się zakupom
  • opierać swoją wartość na możliwości wydania pieniądza
  • wierzyć, że gdy mamy łatwą rękę do pieniędzy- jesteśmy lepszym towarzystwem, jesteśmy bardziej lubiani i akceptowani (tutaj też uciekamy od jakości bycia sknerą, którą negujemy i często w życiu drażnią nas ludzie, którym żal na coś wydać- czyli jest to nasz cień)

Jeżeli któreś z powyższych skojarzeń i zachowań jest ci bliskie- warto dać im więcej uwagi, by świadomie wyjść poza mechanizmy, które zamykają nas na doświadczenie obfitości.

Taka finansowa świadomość- jest też, przy okazji- cudownym sposobem, drogą, narzędziem- powrotu do siebie.

Mało co, bowiem, tak mocno jak pieniądz- pobudza nas emocjonalnie i każde z tych odczuć kryje w sobie potencjał (bo są drogowskazem) wyjścia poza mechanizmy auto sabotażu i prawdziwego, trwałego otwarcia się na życie, które możemy szczerze i uczciwie, z zadowoleniem i poczuciem spełnienia- nazwać kompletnym i obfitym.

—————–♥

18 maja zaczynamy tegoroczną edycję Kursu Przyciągania Pieniędzy. 

Zaglądnij na stronę, by zapisać się jeszcze w promocji i z super BONUSA (dostępny dla pierwszych 200 osób lub do wtorku 11 maja)